wtorek, 20 sierpnia 2013

6. "Koniec"



     Thomas usiadł na barowym krześle stojącym przy blacie kuchennym i uważnie mi się przyglądał. Jego mina świadczyła o tym, że trudno jest mu pojąć to, co przed chwilą usłyszał. Chciał coś powiedzieć, ale nie mógł. Kilka razy otwierał usta, żeby po chwili znów je zamknąć. Irytowało mnie to, nie powiem, że nie.
- Możesz przestać? – zapytałam rozdrażniona jego zachowaniem.
Jeżeli tak bardzo chce coś powiedzieć, to niech mówi, a nie, kurwa, powstrzymuje się co chwilę. Nienawidzę tego braku zdecydowania u kogoś. W stosunku do mnie trzeba być stanowczym, a nie się wahać.

REALLY DON’T LIKE IT!

Nie odpowiedział. Pierwszy raz w życiu widziałam  go w takim stanie. Nie rozumiałam dlaczego był tak zszokowany. Jestem TYLKO jego kochanką...i pracownicą. Nikim więcej. Wobec tego powinien to w miarę normalnie przyjąć do wiadomości. Nie jestem jego własnością.
- Ja po prostu… - zaczął, ale w połowie zdania przerwał. Nie potrafił ułożyć jednego, sensownego zdania, które mogłoby coś wnieść do naszej rozmowy, o ile można w ogóle to…coś nazwać rozmową.
- Jesteś w szoku. Wiem. Nie spodziewałeś się czegoś takiego. Okej, rozumiem. Ale ty…ty powinieneś zrozumieć, że nie jestem twoją własnością i mam prawo do zauroczenia się innym mężczyzną, prawda? Przecież jestem TYLKO twoją kochanką… W sumie, rezygnuję z tej posady. – Ostatnie zdanie, które wypłynęło z moich ust, wprawiło Coopera w jeszcze większe osłupienie niż dotychczas.
- Słucham? – wydukał. Jego oczy były wielkie niczym monety 5 złotowe, a głos mocno drżał. Nie wierzył w to wszystko. Nie był w stanie przyjąć tak wielu szokujących informacji na raz.
- Rezygnuję z bycia twoją kochanką. Mam dość. Masz wspaniałą żonę, dzieci, a ja…ja czuję się jak dziwka. Koniec z tym. Jutro też złożę wypowiedzenie z pracy. – odpowiedziałam.
- S…słucham? – wyjąkał. Myślałam, że nie można być w większym szoku. Myliłam się. Boże…
- Zwalniam się z pracy. Koniec z nami, z naszą znajomością. Ty się zajmij swoim życiem, ja się zajmę swoim. Mam zamiar rozpocząć nowy rozdział, w którym nie będzie kogoś takiego, jak Thomas Cooper. Przepraszam, ale tak będzie lepiej.
- Dla kogo?! – zapytał zdziwiony. Ton jego głosu przybrał inną barwę. Głośniejszą, bardziej desperacką i…zszokowaną.
- Dla nas obojga. – wyjaśniłam, po czym skierowałam się do drzwi wyjściowych z mieszkania. Otworzyłam je na oścież i rzekłam: - Żegnam pana, panie Cooper.
Cholernie zszokowany mężczyzna powolnym krokiem udał się w stronę drzwi, a gdy już się tam znalazł byłam gotowa do ich zamknięcia, jednak blondyn niespodziewanie się zatrzymał.
- Nie zgadzam się. – szepnął patrząc gdzieś przed siebie.
- Słucham? – Tym razem to jego słowa wprawiły MNIE w szok. Nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. Liczyłam raczej na to, że przyjmie do wiadomości to, co mu powiedziałam i bez słowa opuści moje mieszkanie, no ale przecież to jest Thomas Cooper. On nigdy nie robi czegoś, czego ktoś inny się po nim spodziewa. Najwidoczniej blondasek lubi szokować, mnie w szczególności.
- Nie zgadzam się. – powtórzył. Tym razem jakby pewniej. Po wypowiedzeniu tych trzech słów gwałtownie odwrócił się w moim kierunku i zupełnie niespodziewanie, i mocno, wpił się w moje usta. – Nie zgadzam się, rozumiesz? – wyszeptał między pocałunkami.
Na prawdę nie chciałam ich odwzajemniać. Chciałam zakończyć ten chory i nielegalny w pewnym stopniu związek, ale najwidoczniej pan Cooper miał inne plany. Pomimo tego, iż jego stanowczość bardzo mi się spodobała, musiałam to przerwać. Dla dobra nas wszystkich (czyt. Mojego i rodziny Thomasa).
- Tom, przestań. – warknęłam starając się go odepchnąć.
- Nie Grace, nie przestanę. A wiesz dlaczego? – zapytał, jednak nim zdążyłam odpowiedzieć on kontynuował. – Bo nie jesteś tylko moją kochanką. Jesteś kimś więcej. Zależy mi na tobie. Cholernie mi na tobie zależy i wiem, że nienawidzisz kiedy w moich wypowiedziach następują powtórzenia wyrazowe, ale chcę żebyś zrozumiała to, co do ciebie teraz mówię. Grace, zależy mi na tobie. Zależy mi, bo cię kocham.
Nie, nie, nie, nie, nie! To nie może być prawdą!
Jego wyznanie sprawiło, że ledwo zdołałam utrzymać się na własnych nogach, które nagle odmówiły mi posłuszeństwa. Odepchnęłam od siebie blondyna i cudem doszłam do salonu, gdzie usiadłam na sofie chowając w dłonie twarz.
- Tom, proszę, powiedz, że żartowałeś… - szepnęłam lekko zrozpaczona.
- Nie mogę. – odparł lekko skonsternowany siadając tuż obok mnie. Chwycił moją dłoń, jednak wyrwałam ją z jego uścisku. – Grace, kocham cię.
- Thomas, błagam! Nie mów tak! To nie może być prawdą, rozumiesz?! TO. NIE. MOŻE. BYĆ. PRAWDĄ! – akcentowałam wyraźnie każde słowo tak, aby mógł zrozumieć. Byłam zdesperowana. Nie wierzyłam w to, co się działo. Jedyne czego wtedy pragnęłam to to, by ta sytuacja okazała się jedynie snem. Złym snem, który skończy się wówczas, gdy się uszczypnę… Dlatego też bez zastanowienia zrobiłam to. Szczypałam się. Nie raz, nie dwa. Szczypałam się cały czas, co spowodowało liczne zaczerwienienia na mojej skórze, która nagle stała się blada. – To musi być jakaś pomyłka! MUSI! – krzyczałam zrozpaczona, a potem ponownie schowałam zapłakaną twarz w dłonie. Byłam bezradna.
- Grace, to nie jest pomyłka. Kocham cię i jestem gotów rozwieść się z Lisą. Dla ciebie. – powiedział. Był opanowany. Zdziwiony, ale opanowany… Kurwa no!
- Nie możesz. – szepnęłam, jednak nie spojrzałam na niego. Nie potrafiłam. Nie byłam w stanie.
- Mogę. – odparł.
- Kurwa, Cooper, ty nic nie rozumiesz! – wrzasnęłam zrywając się z sofy. Nie mogłam być opanowana w tej sytuacji. To chore.
- To mi wyjaśnij. – Dlaczego on jest tak cholernie opanowany?!
- Stało się coś, przed czym broniłam się przez cały ten czas, od kiedy zostaliśmy… kochankami. Łączył nas tylko seks. Tak miało być i tak powinno zostać. Pamiętasz? Zero uczuć, zero emocji, tylko seks. Nic więcej… - mówiłam, jednak blondyn mi przerwał. Zero kultury, kurwa…
- Nie moja wina, że się w tobie zakochałem! Nie ja decyduję o tym, kogo kocham! – krzyknął. Najwyraźniej ta cała sytuacja jego też zaczynała drażnić. A może to ja?
- Okej. – przyznałam. – Ale ty masz rodzinę. Żonę, dzieci, które są szczęśliwe, bo mają tatę. Nie chcę im tego zabierać. Nie chcę zabierać im szczęścia. Nie chcę zabierać im ciebie, rozumiesz? – płakałam. Z każdym kolejnym wypowiedzianym słowem roniłam coraz więcej łez. Jednak nie były one wywołane aktualną sytuacją, ale wspomnieniem, które w tej chwili pojawiło się w mojej głowie. Bolesne wspomnienie, którego nie chciałam już nigdy więcej przywoływać.

Siedziałam na swoim łóżku całkowicie skupiając uwagę na lalkach Barbie, które podarował mi tata, na gwiazdkę dwa lata temu. Keira i Chelsea. Uwielbiałam je. Dbałam bardziej niż o pozostałe, a to wszystko ze względu na to, iż dostałam je od taty… Na gwiazdkę. Od tamtego czasu go nie widziałam. Nie pojawił się w domu podczas zeszłorocznych Świąt Bożego Narodzenia. Był w Iraku. Nie pozwolili mu przyjechać. Za dużo żołnierzy dostało przepustki. Potrzebowali go. Tak, mój tata był żołnierzem i byłam z niego bardzo dumna. Cieszyłam się, że chroni naszą rodzinę i wszystkie inne zamieszkujące Stany Zjednoczone. To dla nas wszystkich ryzykował swoim życiem. Kochał nas.
Już jutro tatuś miał przyjechać. Już jutro miałam go przytulić. Już jutro miałam go ucałować. Już jutro miałam poczuć jego wielką, ojcowską miłość. Już jutro miałam poczuć jego obecność. Obecność mojego ukochanego taty. Nigdy nie tęskniłam za nikim tak bardzo, jak za tatusiem. Nawet za moim ukochanym pluszakiem – Słoniem Bąblem.
Odłożyłam lalki na specjalną półkę – tam, gdzie znajduje się ich HONOROWE miejsce – po czym zeszłam na dół, do mamy, która wcześniej kończyła dziergać sweter dla taty.
Radosnym krokiem schodziłam ze schodów, po cichu podśpiewując piosenkę, której nauczył mnie tatuś. Weszłam do salonu, w którym wcześniej przebywała mama. Nadal tam była. Wcześniej radosna – teraz zapłakana. Wcześniej w towarzystwie muzyki, drutów, kulek wełny i prawie skończonego swetra – teraz z telefonem leżącym na podłodze i grobową ciszą wokół.
- Mamusiu? – Podeszłam do niej powoli nie rozumiejąc zaistniałej sytuacji.
Nie odpowiedziała.
Chwyciłam jej delikatną dłoń i ponowiłam próbę nawiązania rozmowy.
- Mamusiu, co się stało?
Spojrzała na mnie spod tych swoich pięknych długich rzęs, które teraz były posklejane od łez. Nigdy wcześniej nie widziałam jej w takim stanie.
Ścisnęła lekko moją malutką dłoń, po czym mocno mnie do siebie przytuliła. Nie przestawała szlochać.
- Twój tata zginął. – wychlipała cicho do mojego ucha.
Roześmiałam się.
- Nie martw się. Na pewno się znajdzie. – pocieszyłam ją z uśmiechem. – Przecież zawsze znajdował drogę powrotną. – dodałam, po czym pocałowałam ją w policzek.
Również się zaśmiała, jednak z tą różnicą, że jej śmiech nie zawierał ani jednej nutki radości.
- Kochanie, on już nie wróci. – szepnęła.
Znów się zaśmiałam.
- Mamusiu, oczywiście, że wróci. Zawsze wraca, przecież wiesz. – odpowiedziałam.
- Gree, on nie żyje. – powiedziała, po czym odstawiła mnie na ziemię i potruchtała, prawdopodobnie, do sypialni.
Usiadłam na fotelu, na którym wcześniej siedziała mamusia i myślałam nad słowami, które przed chwilą wypłynęły z jej ust. Tatuś nie żyje? Nie, to niemożliwe. Przecież on był młody i zdrowy. Nie mógł umrzeć. Znów się zaśmiałam. To niedorzeczne. Na pewno zaraz wróci. Przecież nie zostawiłby swojej żony i 6-letniej córeczki, prawda? Nie zrobiłby nam tego. On nas kocha…

- Grace? – Chwycił mój podbródek, jednocześnie zmuszając do tego, bym na niego spojrzała.
- Po prostu wracaj do Lisy i dzieciaków, okej? – odparłam ocierając łzy spływające po moich policzkach.
Mój tata… On wiedziałby co powinnam zrobić. Spojrzałam na jego zdjęcie powieszone na jednej ze ścian salonu. Ja też wiedziałam… Wiedziałam co by mi powiedział. Wiedziałam, że dobrze robię.
- Grace… - ponownie próbował ze mną porozmawiać, ale mu na to nie pozwalałam.
- Tom, proszę. To, co chcesz zrobić będzie twoim największym życiowym błędem. Zakończenie swojego szczęśliwego małżeństwa ze względu na mnie, będzie nim.
- Nie mów tak. – szepnął.
- Kiedy to prawda! Co mam powiedzieć, abyś w końcu dał sobie spokój i wrócił do rodziny? – Kiedy zadałam to pytanie, już wiedziałam, co takiego muszę zrobić.

DESPERATION

Nie chciałam go ranić, ale to było konieczne w tym wypadku.
– Przepraszam, Tom, ale… - Spojrzał na mnie wyczekująco. Jego mina świadczyła o tym, że domyślał się, co za chwilę może usłyszeć. Widziałam, że cierpiał. Nie mogłam znieść myśli, że za chwilę, będzie cierpieć jeszcze bardziej.
- Tom, ja… - Czekał. Wdech i wydech, wdech i wydech, wdech… - Nie kocham cię.
Powiedziałam to, a on… On się rozpłakał.
Cierpiał. Cholernie cierpiał. Przeze mnie.
- Przepraszam. – szepnęłam również płacząc. – Ale musiałam…
- Rozumiem. – odparł równie cicho, po czym opuścił moje mieszkanie.
Zamknęłam drzwi na klucz, po czym osunęłam się po nich na podłogę, na której spędziłam kolejne godziny starając się powstrzymać łzy.


Od autorki:
Tak baaardzo Was przepraszam.
Wiem, że rozdział miał się pojawić wcześniej, ale dopiero przed chwilą wróciłam od babci.
Pierwsze co zrobiłam, to oczywiście włączyłam laptopa i skopiowałam z Worda ten rozdział.
Nie leniuchowałam na wyjeździe, o nie.
Starałam się jak mogłam i myślałam nad kolejnymi rozdziałami.
Napisałam kilka, więc w najbliższym czasie je poznacie.
Mam nadzieję, że z tym Was jakoś szczególnie nie zawiodłam i zechcecie go skomentować.
Czółko! :*

5 komentarzy:

  1. Piękny rozdział!
    Taki smutny ale cudowny.
    Tak realistycznie wszystko opisujesz to jest niesamowite!
    Czekam na twoje kolejne dzieło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział naprawdę fajny, cholernie smutny, ale fajny. Szkoda mi Toma.. Miałam go w sumie za strasznego dupka, który nie szanuje swojej żony i dzieci, zdradzając ją z Grace, ale jak powiedział, że ją kocha. To jakoś zupełnie zmieniło mój pogląd na ten temat. Nawet mi go szkoda, z resztą tak samo jak Grace. Utrata kogoś bliskiego, w tym wypadku ojca, może poważnie podłamać człowieka. Hm.. No ale chyba dobrze się stało, że Grace i Thomas ostatecznie się rozstali, teraz w jej życiu będzie miejsce na Zayna, na którego czekam z niecierpliwością! Pozdrawiam i do następnego! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie że nie zawiodłaś :) Czekałam i warto było, piszesz cudnie. czekam na następny ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowny ! :) czkam na kolejny ; p

    OdpowiedzUsuń
  5. Super zajebisteee !!! <3 Czekam na nexta !! :D


    @WeronikaRejzner

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K